| strona główna | kontakt |
 
 
XXV Niedziela okresu zwykłego
22 września 2019r.
 
poprzednie 5 minut:

Ciemna tajność - Łukaszowe pięciominutówki na poniedziałek 23 września 2019
22 września, 2019
Moc jednego spojrzenia - medytacja biblijna na święto Mateusza Apostoła i Ewangelisty – 21 września 2019
20 września, 2019
Prawdziwe bogactwo - medytacja biblijna na 25 niedzielę zwykłą – 22 września 2019
19 września, 2019
Walka o życie wieczne - Łukaszowe pięciominutówki na piątek 20 września 2019
19 września, 2019
Bezcenny dar - Łukaszowe pięciominutówki na czwartek 19 września 2019
18 września, 2019
Własną drogą kroczyć - medytacja biblijna na święto Stanisława Kostki – 18 września 2019
17 września, 2019
Miłosierdzie przynosi życie - Łukaszowe pięciominutówki na wtorek 17 września 2019
16 września, 2019
Jedna pieśń na milion głosów - Łukaszowe pięciominutówki na poniedziałek 16 września 2019
15 września, 2019
W Synu wolni jesteśmy - medytacja biblijna na święto Podwyższenia Krzyża – 14 września 2019
13 września, 2019
Wybuch miłosierdzia - medytacja biblijna na 24 niedzielę zwykłą – 15 września 2019
12 września, 2019
W pełni ukształtowani - Łukaszowe pięciominutówki na piątek 13 września 2019
12 września, 2019
Chrystusowe agere contra - Łukaszowe pięciominutówki na czwartek 12 września 2019
11 września, 2019
Z ziemi do nieba - Łukaszowe pięciominutówki na środę 11 września 2019
10 września, 2019
Z góry na równinę - Łukaszowe pięciominutówki na wtorek 10 września 2019
09 września, 2019
Stawać się dobrymi = czynić dobro - Łukaszowe pięciominutówki na poniedziałek 9 września 2019
08 września, 2019
Bycie uczniem bez wstydu - Łukaszowe pięciominutówki na sobotę 7 września 2019
06 września, 2019
Mądrość w szkole Jezusa - medytacja biblijna na 23 niedzielę zwykłą – 8 września 2019
05 września, 2019
Odkrywanie dobra - Łukaszowe pięciominutówki na piątek 6 września 2019
05 września, 2019
Codzienna nauka - Łukaszowe pięciominutówki na czwartek 5 września 2019
04 września, 2019
Świadomość drogi - Łukaszowe pięciominutówki na środę 4 września 2019
03 września, 2019
Wiernie słuchający - wielkanocne pięciominutówki na sobotę 11 maja 2019
10 maja, 2019

 

z ostatniej chwili
---------------------

18 września, 2019
Pielgrzym w drodze do nieba - kazanie na św. Stanisława Kostkę - Gliwice 2019

Na święto Stanisława Kostki refleksja poszła w kierunku "drogi"... pojęcia "w-drodze"... nie chodzi o...


01 sierpnia, 2019
Skarb i perła św. Ignacego Loyoli - kazanie na uroczystość tak zacnego Świętego! (31.07.2019)

Do posłuchania....
21 kwietnia, 2019
Prawdziwie zmartwychwstał!

Koniec. Kropka. - jak napisał \"Gość niedzielny\".
Prawdziwie zmartwychwstał!...

 

 

 

Tekst ewangelii: J 6,55.60-69

W synagodze w Kafarnaum Jezus powiedział: Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać? Jezus jednak świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są, co nie wierzą, i kto miał Go wydać. Rzekł więc: Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca. Odtąd wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: Czyż i wy chcecie odejść? Odpowiedział Mu Szymon Piotr: Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga.

„Owoce” niewiary

Uczniowie słuchają i nawet jak pisze św. Jan usłyszeli słowa Pana: Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Pojawia się w nich trudność pojęcia (trudna jest ta mowa) jednak nie jest to normalna trudność, z której każdy zdaje sobie sprawę.
Widzimy, że nie ma tam chęci słuchania. Któż jej może słuchać? - powiadają. Nie chcą słuchać ni słyszeć. I to jest szemranie. Zapewniam, że nie jest to szmer leniwie czy rwąco płynącego strumyka. Pan Jezus reaguje natychmiast. Wie dobrze, że takie zachowanie prowadzi do zniszczenia, do rozsiania kąkolu.
Przychodzi czas na kolejny etap, a mianowicie z szemrania wychodzi gorszenie się. Nie rozumiem faktu, że napotykam trudności. Odrzucam je przez ucieczkę i brak konfrontacji, a w końcu zrzucam winę na kogoś innego (nikt nie mówi, że jestem winny, ale brak podjęcia trudu jest zaciągnięciem winy). Jeśli słucham tylko gdy pięknie i przyjemnie to w chwili próby głuchnę, a więc przyjdzie szemranie i oskarżanie. Wychodzi to wszystko z niewiary. Bo zaiste można iść za Jezusem i z Jezusem i nie wierzyć. Nie, nie mówię o niedowierzaniu. Jan podkreśla, że Jezus na początku wiedział, którzy to są, co nie wierzą.

Gorsi jesteśmy?

Czy gorszymy się tym, co Jezus mówi? Trochę w tym gorszeniu się jest poczucia bycia gorszym. Bo wierzymy w to, co nauka udowodnić nie może (dodam tylko że i zaprzeczyć nie jest w stanie). Jakbyśmy się wstydzili słów Pana Jezusa, bo nie potrafimy ich wytłumaczyć. Czy w wierze idzie o tłumaczenie się? Czy rodzic jest w stanie wytłumaczyć dziecku niektóre swoje decyzje? Żadną miarą. Choćby dlatego, że dziecko nie może tego pojąć. I co? Zawiesi swoje działanie? Zostawi dziecko samopas?
Kto idzie za Panem Jezusem jest wybrany, a nie wybrakowany. Nie ma co czuć się gorszym, bo podstaw do tego się nie znajdzie, chyba, że ktoś przykłada ludzkie (światowe) kategorie patrzenia i słuchania. Wtedy zaś nie ma zbyt wielkich możliwości do tego, by dotarło do mnie orędzie Boże. To „ziemskie” jest przywiązaniem do ciała. Nie zobaczę, nie dotknę, nie usłyszę to nie uwierzę. Nie ma żadnego obłoku niewiedzy. Wszystko muszę wiedzieć i trzeba mi to udowodnić. I to na dodatek chrześcijanin ma udowadniać, że jest chrześcijaninem.
Bez ducha nie ma życia! Bez tchnienia (oddechu) nie ma życia! Otóż wierzący nie oddycha tym, co światowe, ziemskie, ale tym, co jest nieziemskie. Są to słowa, które Jezus nam powiedział. To one są duchem i życiem. Dobrze zaś wiemy, a dokładnie wierzymy, że Bóg kiedy wypowiada słowo, to ono staje się rzeczywistością, aż po Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami.

Żarliwa wiara

Czemuż to tak „działało” w pierwotnym Kościele, jak to czytamy w Dziejach Apostolskich. Czyżby nie mieli wiele do stracenia? Czy byli w gorszej sytuacji niż my? Nie. To co charakteryzuje chrześcijan pierwszych wieków to głęboka wiara. Widzieli, że kobieta umarła i zawołali Piotra. Zapewne nie tylko Apostoł, ale każdy z tam obecnych modlił się żarliwie do Boga, a modlitwa ta nie płynęła tylko w tym momencie.
Potrzeba nam żywej, żarliwej wiary! Gdy nie ma owej żarliwości czyli odnoszenia wszystkiego do Boga wtedy zaczyna wiara wygasać. Prośmy o wiarę ufną i pokorną, prośmy o nią przez wstawiennictwo naszej ukochanej Matki, która jest „koronnym” świadkiem wiary. Oby Ojciec dawał nam nieustannie tę łaskę przyjścia do Syna. Nie zżymajmy się, że nie pojmujemy.
Odpowiedzmy z serca i sercem na postawione pytanie: Czyż i wy chcecie odejść? Niech odpowiedź będzie wyznaniem wiary (nie bezradności czy bezsilności). Warto skorzystać ze słów Szymona Piotra: Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga. Wypowiedzieć je i rozważać jedno po drugim, aż do nasycenia.

o. Robert Więcek SJ

Jeśli chciałbyś otrzymywać "pięciominutówki" bezpośrednio na adres mailowy wystarczy napisać prośbę na adres: robert.wiecek@jezuici.pl

powrót


 

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI