| strona główna | kontakt |
 
 
Piątek XX tygodnia okresu zwykłego
18 sierpnia 2017r.
 
poprzednie 5 minut:

Dziecko dziecko zrozumie - Mateuszowe pięciominutówki na sobotę 19 sierpnia 2017
18 sierpnia, 2017
Krzyk i wyciszenie - medytacja biblijna na 20. niedzielę zwykłą – 20 sierpnia 2017
17 sierpnia, 2017
Początek a wyjątek - Mateuszowe pięciominutówki na piątek 18 sierpnia 2017
17 sierpnia, 2017
I przebacz nam... - Mateuszowe pięciominutówki na czwartek 17 sierpnia 2017
16 sierpnia, 2017
Upominanie i modlitwa - Mateuszowe pięciominutówki na środę 16 sierpnia 2017
15 sierpnia, 2017
Wniebowzięcie – spełniony magnificat - medytacja biblijna na uroczystość Wniebowzięcia NMP – 15 sierpnia 2017
14 sierpnia, 2017
Podjąć drogę ziemską do nieba - Mateuszowe pięciominutówki na poniedziałek 14 sierpnia 2017
13 sierpnia, 2017
Okazja do uczenia się - Mateuszowe pięciominutówki na sobotę 12 sierpnia 2017
11 sierpnia, 2017
Przyjdź i ucisz się - medytacja biblijna na 19. niedzielę zwykłą – 13 sierpnia 2017
10 sierpnia, 2017
Do nieba za Jezusem - Mateuszowe pięciominutówki na piątek 11 sierpnia 2017
10 sierpnia, 2017
Obumrzeć by dać życie - medytacja biblijna na święto św. Wawrzyńca – 10 sierpnia 2017
09 sierpnia, 2017
Kropla po kropli - medytacja biblijna na święto Teresy Benedykty od Krzyża (Edyta Stein) – 9 sierpnia 2017
08 sierpnia, 2017
Boże uporządkowanie - Mateuszowe pięciominutówki na wtorek 8 sierpnia 2017
07 sierpnia, 2017
Pojemność wierzącego serca - Mateuszowe pięciominutówki na poniedziałek 7 sierpnia 2017
06 sierpnia, 2017
W zasięgu - Mateuszowe pięciominutówki na sobotę 5 lipca 2017
04 sierpnia, 2017
Chwila i wieczność - medytacja biblijna na uroczystość Przemienienia Pańskiego – niedziela 6 sierpnia 2017
03 sierpnia, 2017
Jedność w Sercu - Mateuszowe pięciominutówki na piątek 4 lipca 2017
03 sierpnia, 2017
To, co mamy pod ręką - Mateuszowe pięciominutówki na czwartek 3 sierpnia 2017
02 sierpnia, 2017
Mając skarb/perłę mam wszystko! - Mateuszowe pięciominutówki na środę 2 sierpnia 2017
01 sierpnia, 2017
Ignacego bycie uczniem - Mateuszowe pięciominutówki na wtorek 1 sierpnia 2017
31 lipca, 2017
Dziecko dziecko zrozumie - Mateuszowe pięciominutówki na sobotę 19 sierpnia 2017
18 sierpnia, 2017

 

z ostatniej chwili
---------------------

14 sierpnia, 2017
Na uroczystość Wniebowzięcia NMP

Wniebowzięcie

od początku
do końca
w niebie
zakorzeniona

Gliwice...


24 lutego, 2017
Opowieść o dwóch wilkach w nas

Stary człowiek uczył swojego wnuka o życiu. Powiedział do chłopca:
– W moim wnętrzu toczy się...

15 lutego, 2017
Prosty i piękny komentarz św. Ireneusza do Mk 8,22-28

Jezus przywrócił wzrok niewidomemu nie słowem, ale przez działanie. Uczynił tak nie na próżno i nie...

 

 

 

Tekst ewangelii: Mt 19,13-15

Przynoszono do Jezusa dzieci, aby włożył na nie ręce i pomodlił się za nie; a uczniowie szorstko zabraniali im tego. Lecz Jezus rzekł: Dopuście dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie; do takich bowiem należy królestwo niebieskie. Włożył na nie ręce i poszedł stamtąd.

Potrzeba błogosławieństwa-modlitwy

Z reguły rodzice wiedzą, co jest potrzebne ich dzieciom. Chyba, że wychowują swe dzieci tak, aby zaspokoiły ich niespełnione marzenia, a wtedy już myślą tylko o sobie, a nie o ich potrzebach. Jedyność i niepowtarzalność wymaga cierpliwości, ale i odwagi. Sami z siebie nie jesteśmy w stanie do niej dotrzeć. Dlatego potrzeba błogosławieństwa – modlitwy.
Syn zostawił nam sakramenty, a Kościół dzieli się nimi. Są one widzialnym znakiem łaski, widzialnym znakiem miłości Bożej i otaczają najważniejsze chwile życia ludzkiego. Początek opromieniony jest sakramentem chrztu świętego i niezmierzonym strumieniem łaski. Potem przychodzi sakrament pojednania i Komunii św., a są one potrzebne w codzienności, by jak najlepiej przechodzić każdy dzień. Kiedy człek dorośnie i staje przed ważnymi wyborami otrzymuje w Kościele sakrament bierzmowania – pełnię Ducha Świętego niezbędną do prawdziwego, autentycznego życia chrześcijańskiego. Gdy dokonuje się wybór konkretnej, niełatwej przecież drogi życiowej u jej początku stoi sakrament małżeństwa i kapłaństwa. A kiedy choroba i cierpienie dosięga zawsze prosić możemy o sakrament namaszczenia chorych. Jego szczególnym wymiarem jest wiatyk dawany na chwilę przejścia przez bramę śmierci.
Przynosimy dzieci do Pana Jezusa, do Kościoła. Przychodzimy sami i otrzymujemy te dary. Sam Jezus wkłada na nas ręce i modli się nad nami. To Jezus rozgrzesza. To Jezus daje swoje ciało. To Jezus obiecuje, że będzie z nami we wszystkim po wszystkie dni, aż do skończenia świata.

Zabranianie a klienckie widzimisię

Kimże jest ten, kto szorstko zabrania przychodzenia do Jezusa? Przede wszystkim ja sam znajdując dziesiątki argumentów dla potwierdzenia własnych wizji i zapatrywań. To kwestia niezrozumienia dziecięctwa Bożego. To kwestia wydoroślenia, które zabiło fakt bycia dzieckiem Bożym, a więc możliwość przychodzenia do Ojca z prośbą o błogosławieństwo.
Często podobni jesteśmy do psów ogrodnika, których cechą podstawową jest to, że same nie zjedzą i drugiemu nie dadzą. Ilu takich rodziców, którzy nie korzystają z łaski i nie pozwalają swym dzieciom. Nie chcą pamiętać, że czym skorupka na młodość nasiąknie, tym na starość trąci.
Nie, nie dajmy się zwieść nagonce na Kościół (tutaj na myśli z reguły ma się biskupów i kapłanów), że zabrania przychodzić ludziom do Pana Jezusa. Kościół to nie jest supermarket. Kościół to nie jest sklep, gdzie wchodzisz, płacisz i żądasz. W domu nic mi się nie należy. Jeśli w nim jestem, to wszystko jest moje. To sprawa przynależności, a wtedy mam wszystko do mej dyspozycji. Przecież do sakramentów przymuszać nie można! Sakramenty nie są także na wynos. Nosimy na sobie wiele rzeczy, a o ich pochodzeniu nie mamy zielonego pojęcia. Jeśli ktoś zwróci uwagę, że dana rzecz nie jest dobra to krzyk oburzenia się rozlega.

Nie przeszkadzać!

Chrześcijanin nie ma zamykać Pana tylko i wyłącznie dla siebie. Ma uważnie słuchać czego chce Pan i to wcielać w życie. Nie moje widzimisię, nieudolna obrona Boga, a wezwanie Pana Jezusa do przynoszenia Mu dzieci, aby włożył na nie ręce i pomodlił się za nie. Nie wyznacza miar, limitów w przychodzeniu do Mistrza. Robi wszystko, by jak najwięcej ludzi (choć wcale nie chodzi o ilość w sensie masówki) dotarło do Jezusa, rzekłbym otarło się o Niego, jak owa kobieta cierpiąca na krwotok.
Szorstkie zabranianie powoduje zranienia. Dziecko nie rozumie od razu dlaczego nie może, a przecież nie pozwolimy, by wszystkiego doświadczyło na swej skórze. Trzeba niebywałej delikatności i jednocześnie odwagi w umiejętnym kształtowaniu dziecka. Dlatego wsłuchać się należy w słowa Pana: Dopuście dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie; do takich bowiem należy królestwo niebieskie. Oto nasza misja: sprawić, by dzieci odnalazły Ojca, Syna i Ducha. Zrobić to, co możliwe (godziwe, dobre, prawdziwe), aby dzieci doszły do Niego.
Św. Ignacy na początku Ćwiczeń duchownych spośród wielu uwag daje jedną dającemu rekolekcje, a mianowicie, by ten nie przeszkadzał. Ma być jak języczek u wagi (nie o ucieczce czy obojętności jest mowa!). Dlaczego? Bo Bóg chce bezpośrednio spotkać się z człowiekiem. Nie możemy być przeszkodą w spełnieniu się tego spotkania. Nie przeszkadzać nie oznacza pozwalać na wszystko.

o. Robert Więcek SJ

Jeśli chciałbyś otrzymywać "pięciominutówki" bezpośrednio na adres mailowy wystarczy napisać prośbę na adres: robert.wiecek@jezuici.pl

powrót


 

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI