| strona główna | kontakt |
 
 
Sobota V tygodnia Wielkiego Postu
28 marca 2020r.
 
poprzednie 5 minut:

Moc miłości - medytacja biblijna na 5. niedzielę Wielkiego Postu – 29 marca 2020
28 marca, 2020
Walka o życie - wielkopostne pięciominutówki na sobotę 28 marca 2020
27 marca, 2020
Wiedza i tożsamość - wielkopostne pięciominutówki na piątek 27 marca 2020
26 marca, 2020
Bóg daje świadectwo - wielkopostne pięciominutówki na czwartek 26 marca 2020
25 marca, 2020
3x fiat - medytacja biblijna na uroczystość Zwiastowania Pańskiego – 25 marca 2020
24 marca, 2020
Sakramenty Owczej sadzawki - wielkopostne pięciominutówki na wtorek 24 marca 2020
23 marca, 2020
Przekonani - wielkopostne pięciominutówki na poniedziałek 23 marca 2020
22 marca, 2020
Przebudzenie i przejrzenie - medytacja biblijna na 4. niedzielę Wielkiego Postu – 22 marca 2020
21 marca, 2020
Ufność miałem nawet wtedy... - wielkopostne pięciominutówki na sobotę 21 marca 2020
20 marca, 2020
Kochasz? Jesteś blisko królestwa… - wielkopostne pięciominutówki na piątek 20 marca 2020
19 marca, 2020
Mężne podejście do spraw - medytacja biblijna na uroczystość św. Józefa – 19 marca 2020
18 marca, 2020
Bohomazy miłości - wielkopostne pięciominutówki na środę 18 marca 2019
17 marca, 2020
Ku bliskości - wielkopostne pięciominutówki na wtorek 17 marca 2020
16 marca, 2020
Prorok i schizofrenia - wielkopostne pięciominutówki na poniedziałek 16 marca 2020
15 marca, 2020
Teocentryzm - wielkopostne pięciominutówki na sobotę 14 marca 2020
13 marca, 2020
Wokół szóstej godziny - medytacja biblijna na 3. niedzielę Wielkiego Postu – 15 marca 2020
12 marca, 2020
Wzajemny szacunek - wielkopostne pięciominutówki na piątek 13 marca 2020
12 marca, 2020
Dopiero śmierć? - wielkopostne pięciominutówki na czwartek 12 marca 2020
11 marca, 2020
Możemy w swoim czasie - wielkopostne pięciominutówki na środę 11 marca 2020
10 marca, 2020
Mistrz i szkoła życia i na życie - wielkopostne pięciominutówki na wtorek 10 marca 2020
09 marca, 2020
Moc miłości - medytacja biblijna na 5. niedzielę Wielkiego Postu – 29 marca 2020
28 marca, 2020

 

z ostatniej chwili
---------------------

28 marca, 2020
Zjednoczeni bez rozchodzenia się - kazanie na sobotę 28 marca 2020

Od chwilowego zachwytu...
do opowiedzenia się...
i jedności w "będziesz miłował całym sobą"... ...


27 marca, 2020
Droga krzyżowa - Nie ma… nie mam… nie mamy… - a Bóg jest!!! - 27 marca 2020

Dn 3,38-42:

Nie ma obecnie władcy, proroka ani wodza, ani całopalenia, ani ofiar, ani darów...

27 marca, 2020
Daj szansę Jezusowi - kazanie na piątek 27 marca 2020

Tak szybko zamykać chcemy sprawy...
Jezusowie "skrycie" czyli "w ukryciu" - z Ojcem...
...

 

 

 

Stanę w Bożej obecności.
Wprowadzenie 1: umarł brat… umarł przyjaciel… a ciebie tu nie było? Ile różnego rodzaju myśli może się w głowie kotłować z tego powodu? Miłość porządkuje. Ona jest jak tama, która blokuje wszelkiego rodzaju „fale” niemiłosne.
Wprowadzenie 2: prosić o łaskę doświadczenia mocy miłości.

Na początek przeczytam tekst ewangelii: J 11,1-45

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, z miejscowości Marii i jej siostry Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat Łazarz chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz. Jezus usłyszawszy to rzekł: Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą. A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Mimo jednak że słyszał o jego chorobie, zatrzymał się przez dwa dni w miejscu pobytu. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: Chodźmy znów do Judei. Rzekli do Niego uczniowie: Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz? Jezus im odpowiedział: Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeżeli ktoś chodzi za dnia, nie potknie się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła. To powiedział, a następnie rzekł do nich: Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę, aby go obudzić. Uczniowie rzekli do Niego: Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje. Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego. Na to Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć. Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już do czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów i wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta rzekła do Jezusa: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga. Rzekł do niej Jezus: Brat twój zmartwychwstanie. Rzekła Marta do Niego: Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym. Rzekł do niej Jezus: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to? Odpowiedziała Mu: Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat. Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała po kryjomu swoją siostrę, mówiąc: Nauczyciel jest i woła cię. Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria przyszła do miejsca, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go upadła Mu do nóg i rzekła do Niego: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Gdy więc Jezus ujrzał jak płakała ona i Żydzi, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: Gdzieście go położyli? Odpowiedzieli Mu: Panie, chodź i zobacz. Jezus zapłakał. A Żydzi rzekli: Oto jak go miłował! Niektórzy z nich powiedzieli: Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł? A Jezus ponownie, okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus rzekł: Usuńcie kamień. Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie. Jezus rzekł do niej: Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą? Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: Ojcze, dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał. To powiedziawszy zawołał donośnym głosem: Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić. Wielu więc spośród Żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.

Po prostu być

Zbliża się najważniejszy tydzień w życiu wierzącego. W niedzielę poprzedzającą jesteśmy świadkami mocy Bożej. Wszystko dzieje się poza naszym zasięgiem. Nie mamy na nic wpływu. Wszystko jest nie po naszej myśli. Pan Jezus nie tańczy tak jak Mu gramy. Prosimy o zdrowie, a następuje śmierć. Nie potrafimy tego ogarnąć! I to jest najlepsza postawa do kontemplacji. Nic nie robić! Nie kombinować. Nie wymyślać. Nie ustawiać po swojemu. Po prostu być…
Jeśli tego po prostu być nie ma w naszym sercu i wynikającym z tego także w głowie, myślach, decyzjach, słowach i czynach to wchodzimy na niebezpieczny i jakże grząski teren przemocy. W Bożej obecności doświadczamy mocy. Nikogo do niczego nie przymusza. Bóg nie używa przemocy.
Tylko w Jego obecności czy też, jak to nazywa św. Ignacy Loyola, w bezpośrednim spotkaniu objawia się moc. Bez Niego nie potrafimy opanować się. Albowiem przemoc rodzi się tam, gdzie brakuje nam opanowania. W ewangelii o wskrzeszeniu Łazarza widzimy wprost niepojęte opanowanie Pana Jezusa. Syn nie wyprzedza czasu wyznaczonego przez Ojca. To stąd te dni „ociągania się” w pójściu do tego, którego bardzo miłował.

Moc życia, a nie śmierci

Życie jest darem! Jest objawem mocy Bożej. Tylko Bóg daje życie. Ono jest mocą! Poza Bogiem nie ma życia. W takim bądź razie skąd, a dokładnie po co doświadczenie śmierci, która po ludzku wydaje się zwyciężać życie? Wiemy, że grzech jest źródłem śmierci. W wierze trwamy i uczymy się, że śmierć nie jest końcem. Ta jest bramą do życia wiecznego, a to jest największą mocą Boga.
Przyglądając się życiu wokół nas odkrywamy, że powołanie do życia wiąże się z mocą, w której zapisane jest obumieranie. Dobrze pamiętamy na słowa Pana, że jeśli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, to nie przyniesie plonu. Egoizm zamyka w sobie i nie pozwala obumrzeć. By nie obumrzeć zadaje śmierć wszystkim naokoło. To jest źródło przemocy. W innym fragmencie słyszymy o kobiecie, która rodzi i cierpi, jednak gdy dziecko znajdzie się w jej ramionach już nie pamięta o bólu.
Warto wpatrywać się w Oblicze Matki, która trwa pod krzyżem, która w swoich ramionach trzyma ciało swego umęczonego Syna. Tutaj doświadczenie śmierci wydaje się być nie do uniesienia. Przebija ją miecz boleści, bo jakże inaczej, lecz przebija także światło nadziei. Ona zaufała Bogu, który jest Bogiem żywych i nie zawiodła się! Rozlega się w tle wołanie Marii: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł, a także zapewnienie Marty o wierze w zmartwychwstanie.

Jak nas miłuje!

Moc Boża objawia się nie w śmierci, a w zmartwychwstaniu! Śmierć została pokonana. Ta, która działa z ogromną przemocą okazała się bezsilna wobec Miłości, która siebie oddaje w bezinteresownym darze z siebie. Łazarz i jego wskrzeszenie obrazują fakt, że człowiek nic nie może. To Bóg daje życie ziemskie. To Bóg daruje nam życie wieczne. On powołuje nas do życia. Nie tylko ziemskiego, a przede wszystkim wiecznemu.
Śmierć ma zaboleć, bo dotyka naszego serca. Zauważmy jednak, że przychodzi chwila, w której wszyscy zwracają się ku Jezusowi. Nie myślą o śmierci, o Łazarzu, a ku Jezusowi ich serca się zwracają. Obie siostry, Maria i Marta wyznają wiarę. Żydzi pytają z nadzieją w głosie: Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?
Moc Boża ukazuje się we łzach Boga. One są po ludzku znakiem słabości. Jednak w logice Bożej jest to coś innego. Zrozumieli to ci, którzy dostrzegli łzy Pana (w oryginale łkać). Pada coś co powinno nas na kolana sprowadzić: Oto jak go miłował! Niech dotrze do nas ta wieść. Oto jak nas miłuje! Wielki Tydzień mówi nam o tym w każdym wydarzeniu, w każdym momencie jego trwania. Uwierzmy!

o. Robert Więcek SJ

Jeśli chciałbyś otrzymywać "pięciominutówki" bezpośrednio na adres mailowy wystarczy napisać prośbę na adres: robert.wiecek@jezuici.pl

powrót


 

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI