| strona główna | kontakt |
 
 
Wtorek VII tygodnia okresu zwykłego
22 maja 2018r.
 
poprzednie 5 minut:

Chcieć być największym - markowe pięciominutówki na wtorek 22 maja 2018
21 maja, 2018
W rozmowie z Matką - medytacja biblijna na święto Matki Kościoła – 21 maja 2018
20 maja, 2018
Pisarze Ducha - wielkanocne pięciominutówki na sobotę 19 maja 2018
18 maja, 2018
Duch w Kościele i przez Kościół - medytacja biblijna na uroczystość Zesłania Ducha Świętego – 20 maja 2018
17 maja, 2018
Kocham = pójdź za Mną - wielkanocne pięciominutówki na piątek 18 maja 2018
17 maja, 2018
Zespoleni w miłości - wielkanocne pięciominutówki na czwartek 17 maja 2018
16 maja, 2018
Ku prawdziwej wiecznej jedności - medytacja biblijna na święto Andrzeja Boboli – 16 maja 2018
15 maja, 2018
W świetle życia wiecznego - wielkanocne pięciominutówki na wtorek 15 maja 2018
14 maja, 2018
Wybrani – dokonujący wyborów - medytacja biblijna na święto Macieja Apostoła – 14 maja 2018
13 maja, 2018
Jak orzeł - wielkanocne pięciominutówki na sobotę 12 maja 2018
11 maja, 2018
Ku niebu - medytacja biblijna na uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego – 13 maja 2018
10 maja, 2018
W smutku i radości - wielkanocne pięciominutówki na piątek 11 maja 2018
10 maja, 2018
Boże przemiany - wielkanocne pięciominutówki na czwartek 10 maja 2018
09 maja, 2018
Nieznajomy – Znajomy - wielkanocne pięciominutówki na środę 9 maja 2018
08 maja, 2018
Wierna miłość - medytacja biblijna na uroczystość św. Stanisława Biskupa – 8 maja 2018
07 maja, 2018
Znać – wejść w relację - wielkanocne pięciominutówki na poniedziałek 7 maja 2018
06 maja, 2018
Naśladować miłość - wielkanocne pięciominutówki na sobotę 5 maja 2018
04 maja, 2018
Trwała i pewna - medytacja biblijna na 6. niedzielę wielkanocną – 6 maja 2018
03 maja, 2018
Zaproszeni do przyjaźni z Bogiem -wielkanocne pięciominutówki na piątek 4 maja 2018
03 maja, 2018
Wielkość w pokorze - medytacja biblijna na uroczystość NMP Królowej Polski – 3 maja 2018
02 maja, 2018
Nie zabijać, ale ratować - Markowe pięciominutówki na poniedziałek 12 lutego 2018
11 lutego, 2018

 

z ostatniej chwili
---------------------

30 marca, 2018
Minutka na Wigilię Paschalną

Tyle słowa. Tyle obrazów. Tyle wrażeń. Od codzienności do święta. Od ciemności do światła. O śmierci...


30 marca, 2018
Minutka na Wielką Sobotę

Nigdy cię – nikogo – nie zostawi. W grobie złożony z grobów wyprowadza tych, co wcześniej...
29 marca, 2018
Minutka na Wielki Piątek

Skrzyżowania. Rozpięte ramiona. Przygarniające. Przybite. Wyciągniesz? Rozłożysz szeroko? W tym geście...

 

 

 

Tekst ewangelii: Mk 8,11-13

Faryzeusze zaczęli rozprawiać z Jezusem, a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął głęboko w duszy i rzekł: Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu. I zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę.

Rozprawić się

Rozprawić się z kimś nie oznacza rozmawiać, dialogować czy pragnąć wyjaśnić sytuację. Kiedy chce się to uczynić to „ni stąd ni zowąd” pojawia się duża ilość „możliwości”, by spełnić takowe założenie. Przede wszystkim idzie o wypróbowanie tego, z którym chce się rozprawić. I zapewniam, że nie chodzi o wypróbowanie dla dojścia do prawdy, ale by pognębić, by złapać na błędzie, by mieć argument do zamknięcia ust (od by przestał mówić po zamknięcie na amen).
Czytamy, że faryzeusze chcieli wystawić Jezusa na próbę. Wcześniej postanowili się z Nim rozprawić, a więc szukają haków na Niego. Rzekłbym więcej, nie szukają, a prokurują je czyli stwarzają okoliczności, by je mieli. Jakże smutna sytuacja – do takiej podłości zdolny jest człowiek! Tak zorganizować, by mieć dowody zbrodni przeciw bliźniemu.
Zresztą po podjęciu decyzji o rozprawieniu się z kimś prawie wszystko da się nagiąć, aby dopełnić dzieła. Mówi nam o tym jakże dobitnie historia Kaina i Abla z Księgi Rodzaju (4,1-15.25). Warto przyglądnąć się czy moja twarz jest ponura czy też pogodna i wysnuć wnioski.

Domagali się znaku

Jedną z form, jakże często obecną w naszej codzienności jest wymuszanie dowodów na „oskarżonym”, bo jak inaczej nazwać tę osobę, z którą chce się rozprawić? W dosyć prosty i dosadny sposób chodzi o to, że koń ma udowodnić, że jest koniem. Nie wystarczy spojrzeć i powiedzieć: to jest koń. Zwierzę samo ma dać znak, że nim jest. To absurd, ale do tego zmierza podjęte działanie.
Wiemy też dobrze, że nawet gdyby taki znak się pojawił to tak i tak byłby podjęty i zrozumiany na swój sposób. Wystarczy zacytować jednego z faryzeuszy: mocą Belzebuba wypędza złe duchy. Tak więc, nie chodzi ani o znaki, ani o rzeczową rozmowę, która mogłaby przynieść wiele dobrego, ale o to, by znalazł się paragraf na wydanie wyroku. Wedle znanej formuły dajcie mi człowieka, a ja znajdę na niego paragraf.
Nie będzie żadnego znaku! Dlaczego? Bo w rzeczywistości ci, którzy się go domagają wcale go nie chcą! Tutaj pasują słowa, żeby nie rzucać pereł przed wieprze i niech nikt się z tego powodu nie gorszy. Dwulicowość faryzeuszy jest przerażająca i porażająca.

Preasupponendum

W naszej codzienności nie jest rzadkością tego rodzaju mechanizm. Każdy z nas powie i myślę szczerze, iż nie chcemy nikogo zabić, jednak pytam siebie samego czy wejście w taką dynamikę nie jest zabijaniem drugiego. Nie daje się drugiemu żadnej szansy, bo cokolwiek uczyni i tak już został skazany. Jest całkowicie bezbronny i bezsilny, bo „oskarżyciele” nie chcą z nim rozmawiać.
Ignacy Loyola na początku drogi Ćwiczeń duchowych podaje rekolektantowi i kierownikowi duchowemu piękną regułę, którą można stosować do całego życia i przez całe życie: Aby zarówno dający Ćwiczenia Duchowne, jak i przyjmujący je bardziej pomagali sobie wzajemnie i postępowali [w dobrem], trzeba z góry założyć, że każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego, niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić.
Nie zamykajmy Bogu dróg dojścia do naszego serca – do naszego rozumu, woli, pamięci, wyobraźni. Nie wystawiajmy Go na próbę, nie domagajmy się znaku, jeśli ma to być związane z próbą rozprawienia się z Nim. Niech owo głębokie westchnienie w duszy nie będzie bólem zadanym Bogu, bólem zadanym Miłości. Nie wyrzucajmy Boga na drugą stronę, jak najdalej od siebie. On nie jest naszym zagrożeniem!

o. Robert Więcek SJ

Jeśli chciałbyś otrzymywać "pięciominutówki" bezpośrednio na adres mailowy wystarczy napisać prośbę na adres: robert.wiecek@jezuici.pl

powrót


 

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI