| strona główna | kontakt |
 
 
Sobota I tygodnia okresu zwykłego, Wspomnienie dowolne Św. Józefa Sebastiana Pelczara
19 stycznia 2019r.
 
poprzednie 5 minut:

Fascynacja i przerażenie wobec nieskończoności - Markowe pięciominutówki na sobotę 19 stycznia 2019
18 stycznia, 2019
Matka słucha i mówi - medytacja biblijna na 2. niedzielę zwykłą – 20 stycznia 2019
17 stycznia, 2019
Być w obecności Pana - Markowe pięciominutówki na piątek 18 stycznia 2019
17 stycznia, 2019
Czego naprawdę chcę/chcemy? - Markowe pięciominutówki na czwartek 17 stycznia 2019
16 stycznia, 2019
Gorączka egoizmu – zdolność służenia - Markowe pięciominutówki na środę 16 stycznia 2019
15 stycznia, 2019
Nauka Pańska z mocą - Markowe pięciominutówki na wtorek 15 stycznia 2019
14 stycznia, 2019
Niebo tak upragnione - Markowe pięciominutówki na poniedziałek 14 stycznia 2019
13 stycznia, 2019
Świadectwo Jana Chrzciciela – w radości i wolności - bożonarodzeniowe pięciominutówki na 12 stycznia 2019
11 stycznia, 2019
Moc w sercu - medytacja biblijna na niedzielę Chrztu Pańskiego – 13 stycznia 2019
10 stycznia, 2019
Chcę, bądź oczyszczony - bożonarodzeniowe pięciominutówki na 11 stycznia 2019
10 stycznia, 2019
Nie przypadek, a plan miłości w „dziś” - bożonarodzeniowe pięciominutówki na 10 stycznia 2019
09 stycznia, 2019
Zawierzyć w trudzie (próbie) - bożonarodzeniowe pięciominutówki na 9 stycznia 2019
08 stycznia, 2019
Miłość, spojrzenie i sytość - bożonarodzeniowe pięciominutówki na 8 stycznia 2019
07 stycznia, 2019
Radykalna zmiana i owoce - bożonarodzeniowe pięciominutówki na 7 stycznia 2019
06 stycznia, 2019
Natanaela powołanie - bożonarodzeniowe pięciominutówki na 5 stycznia 2019
04 stycznia, 2019
Uczciwie i wytrwale - medytacja biblijna na uroczystość Objawienia Pańskiego – 6 stycznia 2019
03 stycznia, 2019
Za Jezusem do domu - bożonarodzeniowe pięciominutówki na 4 stycznia 2019
03 stycznia, 2019
Nieziemskie sprawy - bożonarodzeniowe pięciominutówki na 3 stycznia 2019
02 stycznia, 2019
Tożsamość i misja wyznawcy - bożonarodzeniowe pięciominutówki na 2 stycznia 2019
01 stycznia, 2019
Błogosławieństwo i wymowność - medytacja biblijna na uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki – 1 stycznia 2019
31 grudnia, 2018
Słowo Boże czy tezy - Markowe pięciominutówki na środę 6 czerwca 2018
05 czerwca, 2018

 

z ostatniej chwili
---------------------

30 maja, 2018
Boże Ciało

Oby Ciebie nie zabrakło... ...


24 maja, 2018
Dzień Matki

Dla naszych kochanych Mam....
30 marca, 2018
Minutka na Wigilię Paschalną

Tyle słowa. Tyle obrazów. Tyle wrażeń. Od codzienności do święta. Od ciemności do światła. O śmierci...

 

 

 

Tekst ewangelii: Mk 12,18-27

Potem przyszli do Niego saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat i pozostawi żonę, a nie zostawi dziecka, niech jego brat weźmie ją za żonę i wzbudzi potomstwo swemu bratu. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umierając, nie zostawił potomstwa. Drugi ją wziął i też umarł bez potomstwa, tak samo trzeci. I siedmiu ich nie zostawiło potomstwa. W końcu po wszystkich umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc, gdy powstaną, którego z nich będzie żoną? Bo siedmiu miało ją za żonę. Jezus im rzekł: Czyż nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej? Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie. Co zaś dotyczy umarłych, że zmartwychwstaną, czyż nie czytaliście w księdze Mojżesza, tam gdzie mowa "O krzaku", jak Bóg powiedział do niego: Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba. Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych. Jesteście w wielkim błędzie.

Potwierdzanie własnych tez

Czego to człowiek nie wymyśli dla potwierdzenia swoich tez?! I na dodatek będzie mniej czy bardziej wściekle atakował tych, którzy pokazują spokojnie i wytrwale absurd tychże założeń. Fanatycy różnej maści „zakodowali” sobie (a dokładnie zabetonowali) pewne przyjęte z góry, a priori, założenia i trzymają się ich do upadłego i za wszelką cenę nazywając to męczeństwem. Dlatego nie mylmy tego ostatniego z cierpiętnictwem.
Saduceusze twierdzą, jak słyszymy, że nie ma zmartwychwstania. Koniec, kropka i nie ma rozmowy na ten temat. Kto to podejmuje to głupiec. Ale... nigdy nic nie wiadomo, a więc na ewentualność takowej rozmowy wymyślono historię niepojętą i na dodatek podparto się Biblią i jej zapisami. Obrzydliwość! Niestety, ile to razy słyszę argumenty, w których cytuje się Pismo św. Argumenty padające z ust wierzących i niewierzących na potwierdzenie własnych tez.
Podstawowym kryterium rozeznawania jest słowo Pana Jezusa, to, co On powiedział, a nie co nam się wydaje i jak nam się wydaje, że miał na myśli. Tak więc powtarzamy za św. Hieronimem nieznajomość Pisma św. jest nieznajomością Chrystusa, a więc Pan nasz już nie jest na miejscu najważniejszym. Jest jednym z... a przecież wiemy, że ma być jedynym!

Poprawianie Boga, bo nie mieści się w głowie

Mówią do Nauczyciela i chcą udowodnić, że ten się myli, że nie rozumie. Mówią i nie słuchają, bo to jest główny powód ich ślepoty. Logicznie to i może być możliwą takowa historia, lecz dobrze wiemy, że to, co po ludzku (nie)logiczne niekoniecznie musi takim być po Bożemu.
Wymyślili sobie historyjkę o siedmiu braciach. Całkiem realna liczba, bo przecież rodziny ówczesne miały bardzo liczne potomstwo. Przyłączyli do tego przepis mojżeszowy, który mówił: Jeśli umrze czyjś brat i pozostawi żonę, a nie zostawi dziecka, niech jego brat weźmie ją za żonę i wzbudzi potomstwo swemu bratu. Zachowanie rodu leżało u podstaw tegoż prawa.
Okazuje się, że dla potwierdzenia swej niewiary w zmartwychwstanie rozważali to prawo. I od razu widać, że nie pojęli wiele z wielkości Boga, że zrobili Go na miarę swoich możliwości, a te są tak ograniczone! Siedmiu miało ją za żonę i wszyscy umarli bez potomstwa. To przecież możliwe! I tutaj rodzi się pytanie dlaczego odnieśli się do zmartwychwstania? Wg ich niewiary przy zmartwychwstaniu ludzie powstaną i powrócą do tego, co było: którego z nich będzie żoną? Bo siedmiu miało ją za żonę.

Niesłuchanie = niewiara

Błąd na błędzie błędem poganiany. Nie wsłuchali się w Pisma! Nie wierzą w moc Bożą! Trzymają się kurczowo swoich założeń, a to prowadzi do ślepoty! Nasze założenia są zawsze ograniczone, a więc trzymanie się ich prowadzi do ograniczoności. Już nie horyzont, a czubek butów stanowi o „wizji”. Nie rozumiecie, bo nie chcecie się nauczyć od Boga! Nie słuchacie!
Jezus daje naukę o zmartwychwstaniu – o tym stanie, o którym tak niewiele potrafimy powiedzieć: Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie. Czy pojęcie „anioła” coś nam jeszcze mówi? Byt duchowy zakorzeniony w Panu – wpatrzony w Boga. Wtedy nie ma ni czasu ni przestrzeni na inne sprawy. Zresztą w niebie nie ma obu tych rzeczywistości. Jest wieczne teraz i tutaj. Niekończąca się kontemplacja Miłości.
Nie słuchając Boga tracimy tak wiele! A nawet ośmielę się twierdzić, że tracimy wszystko. Czyż wydarzenie „krzaku”, do którego nawiązuje Pan Jezus nie przekracza naszych wyobrażeń? Czy wołanie samego Boga: Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba, Bóg tych, którzy już pomarli, a ciągle żyją nie ukazuje całkiem innych perspektyw? Zaiste, chrześcijaninie nasz Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. Bądź żywy! W przeciwnym razie jesteś w wielkim błędzie – w śmierci.

o. Robert Więcek SJ

Jeśli chciałbyś otrzymywać "pięciominutówki" bezpośrednio na adres mailowy wystarczy napisać prośbę na adres: robert.wiecek@jezuici.pl

powrót


 

na skróty do...|

    Copyright © 2012 Robert Więcek SI